Wszyscy obecnie o Brexicie! Tymczasem na Bałtyku polscy rybacy są w poważnych tarapatach

Zasoby dorsza dramatycznie i gwałtownie zmniejszyły się! Ponadto - potrzeba regionalizacji, zrównoważonego zarządzania, wiarygodności nauki, ochrony rodzinnych gospodarstw rybackich, ochrony tarlisk, wreszcie - problem połowów przemysłowych i farm wiatrowych na Bałtyku!

Zatem, zasadnicze pytanie: Czy unijny „Wieloletni Plan Połowów dla Bałtyku” stanie się realną szansą odbudowy zasobów dorsza, śledzia i szproty z jednoczesnym zapewnieniem godnej i stabilnej pracy i płacy dla polskich rybaków?!

Moja wypowiedź na plenarnej sesji PE w Brukseli w dn. 22.06. 2016 r. w tej kwestii. „Wieloletni plan zarządzania stadami dorsza, śledzia i szprota to dokument kluczowy dla przyszłości ponad 94% zasobów ryb poławianych w regionie. To pierwszy wieloletni plan w UE stworzony w oparciu o Wspólną Politykę Rybołówstwa. Główną, dobrą nowością jest tzw. zarządzanie wielogatunkowe, które bierze pod uwagę interakcje pomiędzy różnymi rodzajami ryb. To bardzo dobrze. Wszyscy wiemy, że obecnie istnieje pilna potrzeba biologicznej odbudowy bogactwa Bałtyku, że obecny system musi być efektywny. Zarządzanie musi być charakter zrównoważony, oparty na wiarygodnej wiedzy naukowej!

Kilka moich uwag:

1.Konieczność podejścia regionalnego w formułowaniu przepisów wykonawczych do planu.
2.Utrzymanie obszarów zamkniętych dla rybołówstwa dla ochrony tarlisk i siedlisk narybku w oparciu o uaktualnioną wiedzę naukową.
3.Określenie źródła finansowania czasowego zaprzestania połowów – jeśli takie rozwiązania ochronne będą miały zastosowania.
4.Wyraźne ograniczenie połowów tzw. paszowych, czyli przemysłowych.
5.Jeśli mają być budowane farmy wiatrowe na Bałtyku – to nie w miejscach najlepszych łowisk i tarlisk, tak jak – niestety - próbuje się budować te farmy w Polsce”.