Wielka szkoda, że ryby - nie mają głosu!

Wielka szkoda, że ryby - nie mają głosu! Pan dorsz, dawniej "Król Bałtyku", dzisiaj - powoli ustępuje miejsca swym poddanym: śledziowi i szprocie! 
Nie wyciągnięto żadnych wniosków z dramatycznej lekcji zniknięcia stada nowofundlandzkiego dorsza!

Wydawać by się mogło, że dorsz (wątłusz, z kaszubskiego nazywany pomuchlą) będąc zdeklarowanym drapieżnikiem (z silnie uzębionym pyskiem i dobrze rozwiniętym wąsem), stojącym na czele piramidy pokarmowej Bałtyku, będąc nadzorcą zooplanktonu morskiego, uwielbiającym zimną głębię morską, niestroniącym nawet od kanibalizmu - będzie królował niepodzielnie i długo na Bałtyku!

Niestety, ma jedną cechę, bardzo dla niego niekorzystną, w rezultacie zgubną - nieprzeciętne walory kulinarne z uwagi na jego czyste białe mięso z b. dużą zawartością dobrze przyswajalnego białka, bogate w biopierwiastki (np. jod, selen), a jego wątroba to ozdrowieńczy tran (zasobnego także w nienasycone kwasy tłuszczowe).W połączeniu - z nieprzyjaznymi zmianami klimatycznymi (ocieplenie klimatu (?) i niekorzystnymi zmianami w ekosystemie morskim oraz nade wszystko zmniejszonymi wlewami słonej wody z Morza Północnego) - dopełnia się dramatyczna sytuacja dorsza na Bałtyku!

Dość powiedzieć, że „złote” lata 80-te dla polskiego rybołówstwa ze szczytem 120 tys. ton, są już tylko tkliwą historią, odławiamy rocznie niespełna 10% tej kwoty. I dość powiedzieć, że jeszcze w drugiej połowie XX wieku wybuchały wojny (nawet z udziałem okrętów wojennych) pomiędzy Wielką Brytanią a Islandią.

Był „chlebem powszednim” wielu społeczeństw nie tylko krajów nadbałtyckich! Ba, za PRL- u mówiono „Jedz dorsze, są rzeczy gorsze” (oczywiście, wielu zna inną, mniej kulturalną wersję tego powiedzenia).

Zatem, już wkrótce możemy się pożegnać ze świeżym „dorszykiem” nad morzem, z wykwintnymi filetami z dorsza na różny sposób przyrządzanych, zupą rybną z dorsza, itp. Nie wspomnę o słynnych na cały świat „fish & chips” - dorsz smażony panierowany podany z frytkami, czy też o sztokfiszach, tradycyjnych dla Norwegii i Islandii, a na Południu Europy o klipfiszach, gdzie występują pod nazwami bacalhau (port.), baccalà (wł.) czy bacalao (hiszp.) oraz w krajach nordyckich przyrządzanych jako danie o nazwie lutefisk.

Zatem, zróbmy wszystko, by ochronić Pana dorsza na Bałtyku! Wielka szkoda, że dramat u wybrzeży Nowej Fundlandii niczego nas nie nauczył! Początkowo było tam dorszy „zatrzęsienie”, po czym - wskutek przełowienia - zniknęły i pomimo szesnastu lat zakazu połowów stada dorsza nowofundlandzkiego - stado do tej pory nie zregenerowało się!