W Unii, w tym - na dzisiejszej sesji plenarnej w Brukseli - wszyscy o równowadze płci

Tymczasem, w trzech najważniejszych instytucjach UE, tj.: Komisji Europejskiej (KE), Parlamentu Europejskiego (PE) i Rady Europejskiej (RE), na ich czele ... sami mężczyźni! Ci, którzy najbardziej domagają się tej równowagi. I żaden z nich nie uderzył się w pierś.
Oto moje dzisiejsze wystąpienie:

„W kwestii kobiet w zarządach spółki i ogólnie - równowagi płci. Spójrzmy na trzy najważniejsze Instytucje Unii Europejskiej: Parlament Europejski (PE), Komisję Europejską (KE) i Radę Europejską (RE):
Na 12 (dwunastu) dotychczasowych przewodniczących KE - ani jednej kobiety (!). Dalej, na 30 (trzydziestu) przewodniczących PE - tylko dwie Panie (Simone Veil, Nicole Fontaine). Oraz, na 78 przewodniczących Rady Europejskiej - także tylko 2 x kobiety (2-kr. Margaret Thatcher i Angela Merkel).
Zatem, dlaczego organizacje Kobiet nie ukazują tego faktu na forum Parlamentu? Dlaczego żaden mężczyzna-przewodniczący nie uderzył się w pierś? Czyżby do tego aktu odwagi potrzebna jest aż unijna dyrektywa?!
Zatem, wszyscy są wobec prawa równi. Kobieta i mężczyzna mają równe prawa w życiu rodzinnym, politycznym, społecznym i gospodarczym - to jest zapisane w Konstytucji RP.
Jesteśmy społeczeństwem kobiet zaradnych, wykształconych, kompetentnych i odpowiedzialnych. Każdy (!) potrzebuje szacunku i sprawiedliwego traktowania, albowiem ma identyczne prawa i równą godność! Tego, po prostu, należy przestrzegać. To nasz współczesny imperatyw aksjologiczny i cywilizacyjny!”