W Polsce - spór o TK! I krzyki tzw. opozycji, że UE bacznie i aktywnie obserwuje rzekomo niepokojącą sytuację w Polsce!

Otóż, łatwowierni KOD-ziarze - Nic podobnego i nic bardziej mylnego!

Parlament Europejski wczoraj, (tj. 8 marca) na sesji plenarnej w Strasburgu, przyjął obowiązek szkolenia dla asystentów posłów do PE w zakresie "języka neutralnego płciowego", zresztą po miesięcznych dyskusjach, a dokładnie od wielu lat (w 2009 wydano nawet dla każdego posła do PE broszurę „Język neutralny płciowo w PE”). Oto, czym zajmuje się UE!?

Zatem, (jak powiedział jeden z posłów do PE), było już w UE prostowanie bananów, wielostronicowa instrukcja użytkowania kaloszy, parametry klatek dla kur, uznanie ślimaka za rybę śródlądową, itp. – zaś obecnie ustalono, że jeśli użyjemy słowa, np. Pani, Pan lub Panna albo będziemy rozróżniać płeć w nazwach zawodów, np. lekarze, nauczyciele - to będziemy wyrażać istotny przejaw dyskryminacji i ... poniżania!

A więc - nie Pani Prezes a Osoba Przewodnicząca, albo Osoba Prezesująca. Nie - stewardesa a Osoba Obsługi Lotu (flight attendant). Nie - Lekarze, Nauczyciele a Osoby Uczestniczące w Spotkaniu. Nie Komitet Mędrców a Panel Doradczy (Advisory Panel), itd. (BTW. Jednakże, Ci sami nadali wówczas tytuł "Mędrca Europy")

Anglicy mają dość proste rozwiązanie: już nie "he or she", ale "s/he"!?

Oczywiście w kuluarach "lingwistyczny gender" przerodził się w "słowne potworki"... do Państwa wyobraźni!