Umowa CETA (Kompleksowa Umowa Gospodarczo-Handlowa pomiędzy UE a Kanadą)

Nie będzie żadnej „wolnej amerykanki” tutaj - „wolnej kanadyjki”!

Obecnie - to tylko Tymczasowe Stosowanie Umowy CETA! (Następnie - ratyfikacja przez poszczególne państwa członkowskie UE - od kilkunastu m-cy do kilku lat). „Starsza Siostra” CETA, czyli TTIP - odłożony do lamusa!

 

Główne pozytywy:

1/ zniesienie barier handlowych i obniżenie kosztów handlu;
2/ olbrzymia szansa dla zbycia produkcji polskich przedsiębiorstw, głównie: producenci mebli, chemii gospodarczej, odzieży i dodatków odzieżowych, a także wyrobów z kauczuku, pojazdów nieszynowych i ich części czy tworzyw sztucznych.
Wzrośnie eksport niektórych artykułów rolno-spożywczych, m.in. warzyw i owoców, cukru i wyrobów cukierniczych, tytoniu i wyrobów tytoniowych oraz napojów alkoholowych.
3/ wzmocnienie partnerstwa euroatlantyckiego (bezpieczeństwa państwa).
4/ CETA jest o wiele lepsza niż obecnie obowiązująca umowa z Kanadą z lat 90-tych („Bilateral Investment Agreements”, BIT, „O wzajemnym popieraniu i ochronie inwestycji”)
5/ b. dobre perspektywy przed branżą transportu morskiego i polskiego przemysłu stocznioweg.
6/ Polska ma nadwyżkę w wymianie handlowej z Kanadą, posiadamy w Kanadzie poważne inwestycje, m.in. w branży wydobywczej (KGHM) i naftowej (Lotos).

Rolnictwo - bez obaw!

1/ gwarancja ochrony rynku Polski i całej UE przed napływem produkcji z GMO.

Dostęp do rynku z pełną gwarancją przepisów fitosanitarnych obowiązujących w Polsce i UE (żadnych pasz z GMO, żadnego mięsa bydła i trzody chlewnej z użyciem nadmiaru antybiotyków czy też hormonu wzrostu, żadnych chlorowanych kurczaków, itp.). Ponadto, obowiązywać będą kwoty (zresztą uruchamiane stopniowo przez pięć lat), tzw. zastosowanie kontyngentów taryfowych (ograniczeń ilościowych) i okresów przejściowych (ograniczeń czasowych) w liberalizacji.

Na przykład Kanada będzie mogła wprowadzić na rynek UE 46 tys. ton wołowiny (ale tylko 31 tys. ton świeżej) i 80 tys. ton wieprzowiny. To odpowiednio 0,6 i 0,4% spożycia w UE, tj. zaledwie ok. 3-4 % produkcji polskiej (to nie zniszczy polskiego rolnictwa, zresztą, podobne obawy istniały przed wstąpieniem PL do EU).

Musimy też pamiętać, że rządy wszystkich państw UE obecnie (po wielu uzgodnieniach i poprawkach) akceptują tę Umowę!