"Równa płaca za taką samą pracę w tym samym miejscu" ("Equal pay for equal work in the same place")!

Wkrótce grozi nam rewolucja na unijnym rynku pracy! Dla polskich małych i średnich przedsiębiorstw może to być katastrofą.

W środę, 9 marca na sesji plenarnej w Strasburgu, a także w Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych (EMPL), w której jestem pełnoprawnym członkiem ponownie debatowano nad wprowadzeniem (obowiązkowo do 18 czerwca 2016r.) unijnej dyrektywy 96/71/WE dotyczącej delegowania pracowników w ramach świadczenia usług. Jest to unijna formuła „equal pay for equal work” (in the same place), czyli "Równa płaca za taką samą pracę w tym samym miejscu".

Czyli, pracownik delegowany, który będzie pracował w którymś z państw UE (np. w Belgii), będzie zarabiał tyle samo, co pracownik lokalny wykonujący taką samą pracę, czyli rodowity Belg! (oczywiście wynagrodzenie polskiemu pracownikowi wypłaci jego polska firma).

Tu pojawiają się zagrożenia: wyklucza się możliwość konkurowania oraz wymusza dyskryminację płacową wśród pracowników jednej firmy wykonujących pracę w różnych krajach; możliwość eliminacji konkurencji cenowej w sektorze usług, a także podwyższenie kosztów usług w UE; sprzeczności z zasadą równości płac w ramach firmy; nadmierna ingerencję w możliwość autonomicznego zarządzania przedsiębiorstwem.

W krajach UE ok. 1,3 mln osób to pracownicy delegowani. Najwięcej pochodzi z Polski (od 250 do nawet 400 tys.)!

Już obecnie, osiem europejskich organizacji pracodawców (z Czech, Irlandii, Litwy, Łotwy, Malty, Portugalii, Słowacji i Polski) wystosowało wspólne pismo do Komisji Europejskiej z apelem o powstrzymanie się od rewizji dyrektywy o pracownikach delegowanych.

W konkluzji: Małe i średnie polskie firmy nie będzie stać na delegowanie pracowników do krajów UE! Wyraźnie osłabi to konkurencyjność.

Wielu uważa, że jest to po prostu ukryta forma protekcjonizmu bogatych krajów UE!