Quo vadis, Europae!?

Na ulicach Europy – szalejący terroryzm, strach i chaos! Z jednoczesną infantylną i beznadziejną polityką imigracyjną elit UE! Wlk. Brytania wychodzi (Brexit w referendum)! Strefa Schengen całkowicie zagrożona, na niektórych granicach państw UE tworzą się zasieki! Itd… A elity UE nadal chcą dyskutować o rzekomym zagrożeniu …demokracji w Polsce (!). Nadal dążą do tworzenia „superpaństwa” w Europie, zamiast – zgodnie z ideą utworzenia wspólnoty - Europy Ojczyzn! Europy Suwerennych Państw Narodowych!

Oto, mój wywiad w GK sprzed tygodnia (08 lipca).

Europoseł PiS Czesław Hoc : Brexit to czerwona kartka dla Unii.
23 czerwca obywatele Wielkiej Brytanii zagłosowali za wyjściem z Unii Europejskiej. Jak na tę wiadomość zareagowała Bruksela?
- Bez wątpienia Brexit to jest wstrząs dla Unii Europejskiej. Nie dla Wielkiej Brytanii, tylko właśnie dla Unii. Wielka Brytania zawsze da sobie radę. To potężny kraj i potężna dyplomacja. Chyba jedna z najlepszych na świecie. Natomiast jest kłopot z Unią, z jej przywódcami i europejską elitą, bo z jednej strony Unia straciła wiarygodność i zaufanie, a z drugiej obawiamy się kolejnych tendencji referendalnych w innych krajach. Dotychczasowa polityka Unii nie ma perspektywy, jeżeli Unia nie ochłonie, nie wyciągnie z Brexitu lekcji, to grozi nam rozpad.
To nawiązując do trwających wciąż Mistrzostw Europy w piłce nożnej – Brexit to jest żółta czy czerwona kartka dla Unii Europejskiej?
- Bez wątpienia Brexit to jest czerwona kartka dla Unii. Gdyby dotyczyło to innego kraju, to moglibyśmy mówić o żółtej. Ale Wielka Brytania to, jak mówiłem, jest potężny kraj, który wprowadza do Unii ogromne wartości finansowe i kulturowe. W tej sytuacji tym bardziej śmieszne wydają się być działania Komisji Europejskiej, która zajmuje się rzekomym zagrożeniem demokracji w Polsce. Brexit, terroryzm, fiasko polityki migracyjnej, chaos na ulicach Europy, ludzie boją się wyjeżdżać za granicę, Schengen się chwieje, w Europie powstają mury – to są realne problemy Unii.
Rozpatrywane są różne scenariusze tego, co się teraz stanie. Wśród nich nie brakuje takich, które mówią, że Wielka Brytania jednak nie wyjdzie z Unii Europejskiej i wskazują chociażby na sprzeciw Szkocji, która w większości głosowała za pozostaniem w Unii.
- Nie wierzę w taką możliwość. Gdybyśmy zaprzeczyli wynikowi referendum, to byłoby to jawne nieposzanowanie demokracji. Ten wynik bez względu na to, czy nam się podoba, czy nie, musi być uszanowany. I rząd brytyjski doskonale o tym wie. Prawdą jest natomiast, że nie stanie się to od razu. Artykuł 50 Traktatu o Unii Europejskiej mówi, że procedurę wyjścia z Unii może uruchomić tylko rząd brytyjski i myślę, że zrobi to w okolicach września. Wedy rozpocznie się kolejny etap , etap negocjacji, które będą trwały około 2 lata. Do tego czasu wszyscy posłowie angielscy są, pracują normalnie, zachowują pełnię praw. Oczywiście to wszystko nieco komplikuje, bo nie wierzę, żeby euro posłowie brytyjscy przez ten okres podejmowali decyzje w oderwaniu od wyniku referendum. Ale taka jest rzeczywistość.
W odpowiedzi na Brexit jedni chcą większej integracji tzw. europejskiego superpaństwa, inni wskazują, że właśnie takie podejście sprawiło, że Anglicy zagłosowali za wyjściem ze Wspólnoty i raczej powinniśmy dążyć do Europy suwerennych państw narodowych. Która z tych dwóch idei jest Panu bliższa?
- Idea superpaństwa się nie sprawdzi. Ta wizja jest fałszywa i prowadzi na manowce. Jeśli będzie ona forsowana dalej, to Unia się rozpadnie. Brexit powinien to uświadomić elitom europejskim. Tacy ludzie jak Jean – Claude Juncker czy Frans Timmermans , powinni się opamiętać i otrzeźwieć. Jeżeli tego nie zrobią, to skończymy jak wieża Babel. Niestety już zaczynamy mówić różnymi językami. Górę biorą pycha, arogancja i wyniosłość ponad innych. To jest jałowość Unii, która idzie w kierunku Europy federacyjnej, hegemonii, w której państwa takie jak Francja czy Niemcy byłyby nadzorcą i pełniłyby funkcję kontrolującą nad pozostałymi członkami wspólnoty.
Ja jestem za modelem Europy państw narodowych, Europy ojczyzn, czyli takiej gdzie zostanie utrzymana tożsamość narodowa, kultura, obyczaje i tradycje. To jest esencją państwowości danego państwa. Jeżeli tego się pozbędziemy, to pozbędziemy się własnej tożsamości i wcześniej czy później takie państwo zniknie z mapy świata.
Co w takim razie powinniśmy zrobić, żeby Unia Europejska przetrwała?
- Unia powinna wrócić do fundamentów. Proszę pamiętać, że została ona założona na fundamentach kultury chrześcijańskiej. W tej chwili toczy się proces beatyfikacji Roberta Schumana, wybitnego prawnika i polityka, który jest jednym z głównych założycieli Wspólnoty. Łączył on istnienie demokracji z ideą chrześcijaństwa. Po drugie in varietate concordia, czyli jedność w różnorodności. Ta różnorodność miała być siłą. Z tych różnorodności mieliśmy pobierać to , co najlepsze. I na tych wartościach budować. Po trzecie to , co mówiłem już poprzednio – utrzymanie tożsamości narodowej i suwerenności państw członkowskich.
Wielka Brytania jest sojusznikiem Polski w kilku kluczowych sprawach. Wynegocjowała kilka miesięcy temu w Brukseli porozumienie , które gwarantowało, żeby interesy państw zpoza strefy euro były przestrzegane. Jako jedyne duże unijne państwo popierała stanowisko Polski przeciwko zniesieniu sankcji wobec Rosji. Warszawa i Londyn sprzeciwiały się pogłębionej integracji Unii Europesjkiej. Gdzie szukać przyjaciół i sojuszników w Unii bez Wielkiej Brytanii?
- W polityce wszystko jest dynamiczne. Bez wątpienia będą teraz zabiegi , układanie się bardziej i mniej oficjalnie. W tej sytuacji należy poszukiwać innych sojuszników, innych partnerów, ale niestety w polityce nie liczyłbym na jakieś przyjacielskie konotacje. Można mówić o partnerskim dialogu, do którego jednak najlepiej przystąpić z silnej pozycji. Jestem zdania , że teraz powinniśmy zrobić wszystko, żeby Polska była krajem właśnie silnym i suwerennym. Nie powinno być polityki jak to nazywam bluszczowej, czyli podwieszania się pod inne państwo. Powinniśmy sami aktywnie kreować politykę i skutecznie przekonywać innych do naszego stanowiska. Grupa Wyszehradzka czy Trójkąt Weimarski to jest właśnie przykład kreowania takiej polityki, w której Polska jest aktywna i może nadawać kierunek. Pracujmy nad sobą, a gdy będziemy silni to wtedy przyjaciele się znajdą.
Szacuje się, że 850 tys., a nawet milion Polaków pracuje i mieszka w Wielkiej Brytanii. Mają prawo czuć się w nowej sytuacji niepewnie. Co zamierza zrobić polski rząd, żeby im pomóc?
- Tutaj trzeba podjąć roztropną i mądrą dyplomację. Musimy chronić polskich pracowników, a z drugiej strony dawać im alternatywę powrotu do kraju. Ale taką realną alternatywę. Nie taką, że oni muszą, tylko taką, żeby im się powrót do Polski opłacał, żeby stwierdzili , że w Polsce istnieją dobre warunki do życia i pracy.
W marcu w Brukseli, gdzie bije serce Unii Europejskiej, doszło do serii trzech terrorystycznych zamachów bombowych. Dwa na lotnisku Zaventem i jeden przy stacji metra Maelbeek. Zginęły 32 osoby. Belgia otrząsnęła już się z tej tragedii?
- Strach podświadomy jest. Wszędzie są wzmożone patrole, wszędzie jest wojsko. Na lotnisku przy wejściach najpierw stoi policja z bronią krótką, a za nią wojsko z bronią długą. W Europarlamencie wszędzie obowiązują kontrole szczegółowe, przed każdym wejściem stoi dwóch żołnierzy z bronią, są bramki z wykrywaczami. To paradoksalnie stwarza z jednej strony poczucie grozy, z drugiej daje poczucie bezpieczeństwa. Ludzie są w jakiś sposób czujni. Byłem na przykład świadkiem takiej sytuacji, zupełnie niewinnej, jak się później okazało, ale w tym miejscu i czasie doszło do zamieszania: dziecko zachowało się nie tak jak powinno i mama, sądząc po wyglądzie spoza Europy, złapała go za rękę, może trochę zbyt gwałtownie i pociągnęła. W tłumie ludzi wokół , którzy normalnie nie zwróciliby na nich uwagi, pojawił się niepokój i napięcie. Żyje się tu tak, jak się żyje. Bywa trudno. W Polsce na szczęście tego nie znamy".