Puszcza Białowieska - umiera!

Tymczasem, dla wielu polityków i tzw. ekologów - bohaterem, którego należy chronić (o, zgrozo!) jest szkodnik.... kornik drukarz!

Puszcza Białowieska musi być przykładem zrównoważonego rozwoju i to na skalę światową! Bo pozostawienie jej samej sobie (choćby i w dobrej wierze) może dać w praktyce wręcz katastrofalne skutki.
Jest wielu, którzy uważają, iż puszczę powinno się zostawić w spokoju, by sama się odbudowała i odrodziła. Nie przemawia do nich także fakt pielęgnowania dziedzictwa kulturowego lokalnej ludności, która przez wieki z dobrym pożytkiem zarządzała tymi terenami!
Dla zwolenników „nietykalności” puszczy, wydzielono w marcu 2016 r. ogromny obszar puszczańskich lasów, tj. 17,6 tys. ha (!), czyli 33% łącznej powierzchni nadleśnictw Białowieża, Browsk i Hajnówka. Czas pokaże, z jakim skutkiem...

Tak, dla ogólnej wiedzy.
1/ Kornik drukarz ma wyjątkową płodność i szczególną zdolność agresywnego rozprzestrzeniania - wydaje 4 potomstwa w jednym sezonie letnim. Potomstwo z jednego drzewa zajmuje kolejnych 30 (!) drzew.
W tak dramatycznie zaniedbanym ekosystemie Puszczy Białowieskiej, przez ostatnie lata (głównie rok 2011 - wskutek potężnych wichur i burz powstały olbrzymie wyłomy, powalone drzewa, których zakazano (!?) usuwać - stały się one doskonałą pożywką dla szkodnika kornika). Obecnie matka natura już sama nie podoła - należy podjąć zdecydowaną i racjonalną walkę z kornikiem.
2/ Dziwnym jest fakt, że zachodni eksperci „autorytarnie” wypowiadają się na temat naszej Puszczy w sytuacji, gdy sami jej nie posiadają, bo nie potrafili o to zadbać. O żubrach - nie wspomnę!