Niepokój w kwestii braku wzmocnienia łodziowo rybołówstwa

Uwagi dotyczące Europejskiego Funduszu Morskiego i Rybackiego (EFMR) - niepokój w kwestii braku wzmocnienia łodziowo rybołówstwa przybrzeżnego, pilny ratunek dla Bałtyku, potrzeba wsparcia autorytetu badań naukowych i głosu rybaków.
Dzisiejszy „Workshop”, czyli warsztaty nt. wdrażania środków EFMR na posiedzeniu Komisji Rybołówstwa (PECH).
Mój głos w dyskusji (cytuję z pamięci):
Wszyscy jesteśmy zgodni, że EFMR jest realizacją Wspólnej Polityki Rybołówstwa (WPRyb.) i ma zapewnić rozwój zrównoważonego rybołówstwa i akwakultury oraz przetwórstwa rybnego! Zatem, głównymi celami są: odbudowa i ochrona ekosystemu morskiego i ich bioróżnorodności, transfer wiedzy, czyli zarządzanie poprzez wiedzę w oparciu o badania naukowe, a „oczkiem w głowie” ma być łodziowe rybołówstwo przybrzeżne.
Tymczasem - w mojej ocenie - obecny projekt EFMR na lata 2021-27 niekoniecznie będzie sprzyjał ich beneficjentom. Ja mam pewien niepokój i wiele wątpliwości. Po pierwsze, już sam fakt zmniejszenia o 4% budżetu EFMR przy jednoczesnym zwiększeniu liczy zadań, poważnie niepokoi. I nie może być prawdziwym stwierdzenie, że w poprzednim rozdaniu, Fundusz został bardzo słabo wykorzystany. Przecież wszyscy znamy tego przyczyny: 2-letnie opóźnienie we wdrożeniu aktów wykonawczych i zbyt restrykcyjne kryteria! Dalej, niepokojące, iż zmniejszono środki na zarządzanie wspólne do 86%, a zwiększono dla KE (z 11% do 13,5%). Zmieniły się też stopy współfinansowania, przez co fundusz może być mniej atrakcyjny, a wsparcie lokalne zmniejszono do 75% (w poprzednim można było uzyskać wsparcie 100%).
Nawiążę do słów Pani ekspert Ballesteros o potrzebach regionalnych. Jestem z Polski i serce mnie boli, gdy widzę, jak powoli umiera Bałtyk! Dorsz znika z Bałtyku. Zaburzony jest łańcuch pokarmowy. Przełowienia, w tym - tzw. połowy przemysłowe (paszowe), ocieplenie klimatu, eutrofizacja, mniejsze wlewy słonej wody z Morza Północnego przez wąskie i płytkie Cieśniny Duńskie. To nakazuje, by szczególnie wzmocnić i zarządzać racjonalnie na Bałtyku, w oparciu o naukę i głos rybaków. Pilnie należy ratować Bałtyk!
I co najważniejsze, wcale nie wzmacniamy łodziowego rybołówstwa przybrzeżnego, które miało być naczelnym priorytetem. Nie dość, że zmniejszamy współfinansowanie we wsparciu lokalnym, to nade wszystko jest próba zdefiniowania „rybackiego statku rybackiego na małą skalę” powyżej długości 12 m (w rzeczywistości do 24 m). To nie promuje i nie wzmacnia rodzinnego rybołówstwa łodziowego. Stąd mój apel, o pogłębioną refleksję, by rzeczywiście wesprzeć tradycyjne, rodzinne łodziowe rybołówstwo przybrzeżne. Kieruję ten apel do Komisji Rybołówstwa, a nade wszystko do przedstawicieli KE.
Następna wypowiedź o Kontroli Rybołówstwa, w tym o połowach rekreacyjnych w następnym poście.