Czesław Hoc: „(…) nie chcę się nagle dowiedzieć, że pracownik będzie niejako zmuszany do pracy..."

 

 

 

 

 

Czesław Hoc:

nie chcę się nagle dowiedzieć, że pracownik będzie niejako zmuszany do pracy, np. w przemyśle spożywczym w charakterze pracownika zanurzającego kurczaki w chlorze (bo w USA jest dozwolona dezynfekcja kurczaków chlorem), albo w procedurze wstrzykiwania hormonów do mięsa (bydła lub trzody chlewnej), bądź biorącego udział w procesie produkowania żywności z GMO. Tym bardziej – polskiego pracownika, gdzie w Polsce żywność produkowana jest w sposób naturalny, zdrowy, ekologiczny i metodą tradycyjną!”

…..z dzisiejszej debaty w Komisji Zatrudnienia i Spraw Socjalnych w kwestii „TTiP (Transatlantyckie Partnerstwo w dziedzinie Handlu i Inwestycji) w aspekcie norm i standardu zatrudnienia”!

Oto moja wypowiedź (w skrócie):

TTIP w Europie wywołuje skrajne opinie, od pełnej akceptacji do totalnej krytyki! Z jednej strony- zniesienie barier handlowych z rynkiem USA, z drugiej strony – eskalowany lęk przed dominacją inwestycyjną USA i procedurą tzw. prawa ochrony inwestycji (prywatne sądy arbitrażowe).

Odnośnie rynku zatrudnienia: z uwagą wysłuchałem informacji o badaniach moich przedmówców. Moja konstatacja jest taka, że konkretnych rozwiązań i konkretnych danych owe badania - nie dostarczyły, bo i też nie mogły. Wszak, badacze opierali się wyłącznie o symulacje, ekstrapolując szacunkowe dane! 

Ale już w pierwszym stwierdzeniu Pana Feldemayera, iż „TTiP interesuje wszystkich” ukryta jest niezrozumiała tendencja w dotychczasowym debatowaniu nad TTiP. A mianowicie, dlaczego nie wszyscy wiedzieli o TTiP, dlaczego debatowano „w ukryciu”, jakie były tego powody!? Mój przedmówca stwierdził, ze szacunkowo TTIP stworzy 10 mln miejsc pracy. Z pozoru wydaje się, że to liczba interesująca i robi ogromne wrażenie, ale jeśli podam, że dotyczy to ok. 850 mln ludzi – to już ta liczba nie robi takiego wrażenia, wręcz żadnego. 

Druga podana informacja, że owe miejsca pracy mają powstać dzięki amerykańskim inwestycjom w Europie! I moja uwaga i przykładowe potężne zagrożenie, np. w USA gaz łupkowy wydobywa się metodą ”fracking”, która zanieczyszcza wody powierzchniowe i glebę. W przypadku sporu z firmą wydobywającą gaz ta metodą, w/w prywatny Sąd Arbitrażowy (w którego powoływaniu i jego składu - nie mamy żadnego wpływu) mógłby nieodwoływalnie orzec o wysokim odszkodowaniu państwa UE dla amerykańskiej firmy (już jest taki casus w NAFTA).
Odnośnie norm i standardów zatrudnienia!

Pragnę szczególnie podkreślić, ze największym kapitałem i największym dobrem dla gospodarki, rynku pracy – jest człowiek, pracownik, czyli kapitał ludzki!
Autorzy prac podali, ze w okresie przejściowym, tj. w pierwszych 3 latach, w wyniku liberalizacji na rynku pracy – zwiększy się bezrobocie! Ale w efekcie długoletnim – bezrobocie zmaleje. Moja krytyczna uwaga jest następująca: trudno będzie wytłumaczyć pracownikowi, że obecnie będzie na bezrobociu, ale, być może (!) za kilka lat będzie wzrost zatrudnienia i otrzyma pracę!

A poza tym, nie chcę się nagle dowiedzieć, że pracownik będzie niejako zmuszany do pracy, np. w przemyśle spożywczym w charakterze pracownika zanurzającego kurczaki w chlorze (bo w USA jest dozwolona dezynfekcja kurczaków chlorem), albo w procedurze wstrzykiwania hormonów do mięsa (bydła lub trzody chlewnej), bądź biorącego udział w procesie produkowania żywności z GMO. Tym bardziej – polskiego pracownika, gdzie w Polsce żywność produkowana jest w sposób naturalny, zdrowy, ekologiczny i metodą tradycyjną!”

Ponadto, w rolnictwie są zagrożenia jeszcze inne, a mianowicie w przemyśle chemicznym, a w szczególności w produkcji nawozów sztucznych. Otóż, mniejsze wymagania USA w stosunku do ochrony środowiska, tania produkcja i obfitość fosforanów spowoduje, że przemysł nawozowy w krajach UE, w tym Polski zostanie zrujnowany! Tym bardziej w aspekcie zamiaru wdrożenia unijnej dyrektyw tzw. antykadmowej (antynawozowej).

TTiP jest umową partnerską! Jeśli jest to prawdą, to dlaczego Stany Zjednoczone nie muszą ratyfikować wszystkich 8 Konwencji Międzynarodowej Organizacji Pracy! Wszak wiadomym jest, że w dobie liberalizacji, związki zawodowe nie będą mogły skutecznie chronić prawa pracy i kodeksy pracy, a wręcz mogą się w ogóle nie liczyć! W USA np. nie ma rad pracowniczych! Kto zagwarantuje przepisy dotyczące wolności stowarzyszeń, układów zbiorowych, pracy przymusowej, równości w zatrudnianiu, niedyskryminacji, itd.
Zatem, proszę o ustosunkowanie się do moich uwag, zastrzeżeń i pytań!"